SoDA

Women can do IT: ‘Nie umiałam sobie wyobrazić siebie jako programistki’

Women Can Do IT to nowy projekt Software Development Association Poland, w którym chcemy odczarować branżę IT dla kobiet i pokazać, że jest to środowisko, gdzie jest miejsce dla każdego, niezależnie od wcześniejszych doświadczeń.

W dzisiejszym wywiadzie rozmawiamy z Aleksandrą Krzemień, Android Developer w Angry Nerds, Izabelą Kartowicz-Stolarską, Senior Software Engineer i Anna Włodarczyk, Software Engineer In Test w BlueRider.Software, Katarzyną Paszko, Frontend Developer w Spyrosoft oraz Karoliną Orłowską, Quality Assurance Engineer w TestArmy.

Aleksandra Krzemień, Android Developer w Angry Nerds

Czy swoją karierę zaczynałyście w branży IT? Jaki jest wasz background, jeśli chodzi o wykształcenie i wcześniejszą ścieżkę zawodową?

Izabela: Gdy byłam w klasie maturalnej wiedziałam, że chcę iść na kreatywny kierunek studiów. Informatyka była naturalnym wyborem. Dodatkowo zachęciły mnie do niej opinie znajomych, że na pierwszym roku dominuje matematyka i nie ma za dużo programowania. Jakie było moje zdziwienie, kiedy już od pierwszych zajęć zaczęliśmy kodować. Pamiętam, że bardzo dużo czasu spędzałam na uczelni ‘po godzinach’, bo nie miałam jeszcze wtedy internetu (to był 2002 rok, więc nie był to standard). Nie jestem też pewna, czy przez pierwszy miesiąc miałam sprawny komputer [śmiech].

Na trzecim roku studiów zaczęłam pracować jako grafik i webdeveloper. Później szybko znalazłam pracę jako programista Python. Przez te 15 lat pracy zawodowej przeszłam przez wiele stanowisk. Byłam grafikiem, frontend developerem, programistą backend, technicznym Project Managerem, liderem zespołów. Od 4 lat spełniam się również jako nauczyciel akademicki i asystent na Wydziale Informatyki Politechniki Białostockiej.

Katarzyna: Studiowałam zarządzanie i inżynierię produkcji. W czasie studiów robiłam wiele praktyk zagranicznych, żeby poznać różne branże i różne zawody i zobaczyć, co mi się podoba. Kiedy wróciłam do Polski, zaczęłam pracować w zawodzie w firmie produkcyjnej, w dziale logistyki, ale frustrowała mnie korporacyjność i powtarzalność.

W związku z tym, że na studiach zajęcia z programowania były dla mnie łatwe, złożyłam wypowiedzenie w pracy i poszłam na 3-miesięczny intensywny frontend boot camp. Jeszcze przed jego zakończeniem, jeden z wykładowców zaproponował mi pracę w swojej firmie w Warszawie.

Aleksandra: Moja historia była podobna do historii Izy, tylko ja od pierwszego roku już miałam internet i komputer [śmiech]. Na studia poszłam na Matematykę Komputerową, dlatego, że wiedziałam, że chcę studiować na ścisłym kierunku. Sama koncepcja studiowania informatyki mnie przerażała, ponieważ myślałam, że nie dam sobie rady. Nie miałam wcześniej żadnego doświadczenia. Z opisu studiów wynikało, że po pierwszym roku można wybrać, czy iść bardziej w stronę matematyki czy informatyki. To ułatwiło mi podjęcie decyzji. Przed studiami, mój ówczesny chłopak — obecnie mąż — pożyczył mi książkę do nauki programowania, gdzie były jakieś podstawy C++. Przerobiłam ją w nadziei, że będę chociaż trochę wiedziała, co się dzieje na zajęciach.Tymczasem na pierwszych ćwiczeniach z programowania okazało się, że kod mamy pisać w C [śmiech]. Po trzech latach zdecydowałam, że mimo wszystko bardziej pasuje mi ta specjalizacja ‘komputerowa’ niż matematyka.

Pod koniec trzeciego roku dostałam swoją pierwszą pracę jako Android Developer. Na studia magisterskie już poszłam na informatykę, bo moim licencjacie nie było to trudne — uzupełniłam wymagane różnice programowe. I tak już zostało.

Anna: Moja historia jest zupełnie inna. Nie ukończyłam kierunku technicznego. Jestem absolwentką historii. Przez 10 lat pracowałam w swoim zawodzie jako nauczyciel akademicki. Decyzję o przebranżowieniu podjęłam po uzyskaniu stopnia doktora. Trudna sytuacja na polskich uczelniach, a zwłaszcza w humanistyce, nie stwarzała mi ciekawych perspektyw zawodowych. Postanowiłam spróbować swoich sił w całkiem nowej dziedzinie. Branża IT od wielu lat wydawała mi się atrakcyjna. Od znajomego programisty wiedziałam, że osoba bez doświadczenia w programowaniu może najłatwiej wejdzie do świata IT poprzez testowanie. Wiedzę na ten temat zdobywałam samodzielnie, głównie z książek i materiałów dostępnych w internecie. Tematyka zapewniania jakości oprogramowania bardzo szybko przypadła mi do gustu. Uznałam, że jest to dziedzina, którą chcę się zająć. Początkowo zakładałam, że uzyskanie niezbędnych kompetencji zajmie mi co najmniej pół roku, a znalezienie pracy kolejnych kilka miesięcy. Moje założenia były zbyt pesymistyczne. Pracę na stanowisku testera oprogramowania otrzymałam po 3 miesiącach od momentu podjęcia decyzji o zmianie zawodu. Wystarczyła jedna rozmowa kwalifikacyjna.

Karolina: Ucząc się już do matury nie do końca wiedziałam, na jakie studia chcę iść. Dla mnie humanistyczne kierunki odpadały. Zawsze lubiłam komputery i byłam techniczna, ale nie umiałam sobie wyobrazić siebie jako programistki. Ostatecznie poszłam na geologię, same studia były bardzo wymagające.

Po 5 latach okazało się, że sytuacja w Polsce jest trudna, jeśli chodzi o zatrudnienie w tym sektorze, szczególnie jeśli jest się kobietą. Natknęłam się na informację, że można zostać testerem oprogramowania. Na tamten moment było dla mnie zaskakujące, że można to robić, nie mając studiów informatycznych. Uczyłam się we własnym zakresie, również Pythona, przy pomocy świetnej książki ‘Automate the boring stuff with Python’. Czytałam artykuły, uczestniczyłam w webinarach, jak zacząć i trafiłam na Akademię Testowania Testuj.pl.

Tam mieliśmy przygotowanie do certyfikacji ISTQB [International Software Testing Qualifications Board]. Zdałam ten certyfikat i odbyłam 4 tygodnie praktyk, które pokazywały nam, jak testować, jak być QA [Quality Assurance Engineer], jak zgłaszać bugi, takie podstawy. W trzecim tygodniu praktyk dostała wiadomość od dziewczyny z HR Test Army: ‘Cześć Karolina, słyszałam, że jesteś dobra. Co chcesz robić po Akademii?’. Ja odpisałam, że chcę pracować, bo po praktykach ląduję na ulicy [śmiech]. To była moja pierwsza praca w IT i od razu strzał w 10tkę.

Co najbardziej sobie cenicie w obecnej roli?

Izabela: W tym momencie najbardziej cenię sobie szeroko rozumianą elastyczność, czyli nie tylko elastyczny czas pracy, ale również możliwość doboru zadań. Mam wpływ na to, jak dane rozwiązanie będzie wyglądać, zarówno od strony technicznej jak i funkcjonalnej. Doceniam również fakt, że mogę pracować z dowolnego miejsca — z pracy, z domu lub np. z parku.

Izabela Kartowicz — Stolarska, Senior Software Engineer wBlueRider.Software

Aleksandra: Oprócz tego, że w pracy programuję, jestem też tech leadem w kilku projektach, więc na pewno cenię sobie uczucie, że mam wpływ na to, jak implementujemy różne rzeczy i z jakich rozwiązań korzystamy.

Druga rzecz też jest taka, że projekty, które teraz rozwijamy współpracują z różnymi zewnętrznymi urządzeniami. Takie integracje sprzętowe zawsze mnie kręciły. Na magisterce robiłam projekt z dziedziny Internet of Things, gdzie aplikacja mobilna synchronizowała się i wymieniała dane z zewnętrznymi urządzeniami. Budowałam układy oparte na popularnych mikrokontrolerach, które sterowały np. światłem lub czujnikami. Jeśli mogę coś podobnego robić w pracy, to jest to dla mnie super.

Anna: W całej branży IT, nie tylko w mojej roli, najbardziej cenię sobie możliwość rozwoju. Nowe umiejętności bardzo szybko można zastosować w praktyce. Pogłębianie kwalifikacji jest też bardzo mile widziane.

Karolina: Coś, czego nie doznałam w poprzedniej pracy, to fakt, że to, co robię, ma sens. Czuję, że jestem istotnym członkiem zespołu. Widzę efekty swojej pracy i dbam o projekt jako całość.

Katarzyna: To, że za każdym razem dostaję do zrobienia coś nowego. Nie ma dwóch takich samych dni. Znam ludzi, którzy lubią robić cały czas to samo, ale ja lubię wyzwania.

Największe sukcesy w zawodowe w IT?

Anna: Po półtorej roku pracy w 4-osobowym zespole QA zostałam skierowana do projektu z branży medycznej dla klienta ze Stanów Zjednoczonych, w którym samodzielnie musiałam zadbać o zapewnianie jakości. Po kilku tygodniach powierzono mi kierowanie całym projektem. Obecnie pełnię w nim rolę Project Managera. Dzięki bezpośredniemu kontaktowi z klientem uczestniczę w podejmowaniu decyzji na temat kierunku rozwoju aplikacji. Możliwość wpływania na kształt wytwarzanego produktu uważam za swój dotychczasowy największy sukces zawodowy w branży IT.

Karolina: Dla mnie największym sukcesem był projekt, w którym byłam bardzo długo, bo ponad rok. Trafiłam do niego po miesiącu pracy w TestArmy, więc jako świeży QA. Robiliśmy redesign całej strony dla znanej, amerykańskiej firmy z branży meblarskiej.

Po jakimś czasie zostałam tam Head of QA projektu. Musiałam dbać o cały zespół developerski i mały zespół QA ze Indii, więc tutaj też były kwestie związane ze zmianą czasu. Liczba wyzwań była ogromna i dowieźliśmy ten projekt. Pamiętam, jak moja mama kiedyś mnie zapytała, co ja w ogóle robię w pracy. Pokazałam jej produkcyjną stronę i to, co można tam zrobić. Przechodząc z nią przez tę stronę, przypomniałam sobie, jakie bugi tam znajdowałam, jak walczyłam, żeby to dowieźć i zakręciła mi się łezka w oku.

Karolina Orłowska, Quality Assurance Engineer wTestArmy

Aleksandra: Wydaje mi się, że sukcesem jest cała ta moja historia przez ostatnie 2 lata, kiedy przeprowadziłam się do Wrocławia i zaczęłam pracę w innej firmie. Często jest tak, że jak człowiek zasiedzi się w jednej firmie i chce zmienić pracę, to zdaje sobie sprawę, że ma sporo do nadrobienia. Ja tak miałam, gdy przyszłam do Angry Nerds. Pomimo tego, że miałam 3 lata doświadczenia, nagle się okazało, że jestem trochę w plecy. Na Androidzie króluje obecnie język Kotlin, a gdy zaczynałam była to Java. Praktycznie wszystkiego musiałam się nauczyć od zera na projektach. Po 2 latach jestem tech leadem, więc dla mnie to jest duże osiągnięcie.

Katarzyna: Cieszyłam się, gdy udało mi się ukończyć bootcamp i gdy tak szybko dostałam moją pierwszą pracę. Cieszyłam się, kiedy moja pierwsza strona weszła na produkcję i widziałam, że użytkownicy rzeczywiście z niej korzystają. Dużo radości przynosi mi też współorganizowanie GirlsJS [cyliczne warsztaty JavaScript dla dziewczyn i kobiet] i prowadzenie warsztatów dla dziewczyn. Kiedy widzę, że one się rozwijają i mogę im w tym pomóc, to to też przynosi mi dużo satysfakcji.

Izabela: Odpowiem trochę niestandardowo, bo na każdym etapie mojego życia, co innego było dla mnie sukcesem. Na samym początku było to to, że dostałam się do firmy, do której dostawali się tylko ‘wymiatacze’ [śmiech]. Potem to, że udało mi się sprzedać moją pracę magisterską i mogłam ten projekt przez pewien czas rozwijać.

Kolejne rzeczy to np. własny projekty do prowadzenia, awans na tech leadera 13-osobowego zespołu, w którym połowa osób pracowała zdalnie w różnych strefach czasowych, czy też współorganizacja takich inicjatyw jak Agilestok (cykliczne spotkania dla osób, które są zainteresowane rozwijaniem projektów w metodologii Agile) czy Programistok.

Obecnie za swój wielki sukces uznaję to, że mam już wyrobioną markę osobistą. Kiedy w czasie ostatniego lockdownu zdecydowaliśmy się z mężem na półroczną pracę z domu i na podział naszych obowiązków i godzin pracy, w taki sposób, abyśmy mogli się zajmować naszym 2,5-letnim synem (w moim przypadku są to niestandardowe godziny, bo np. 15–21), mój szef powiedział ‘Jasne, nie ma problemu. Wiem, że dasz radę i wszystko dowieziesz na czas’. To jest naprawdę budujące, gdy pracodawca ma do ciebie zaufanie i wie, że to wszystko udźwigniesz.

Czym najbardziej zaskoczyła was praca w IT? Co odbiega od obiegowych opinii?

Karolina: Powiem Ci szczerze, że ja słyszałam różne takie obiegowe opinie to byłam zaskoczona, że tak naprawdę większość, jeśli nie wszystko, sprawdziło się. To, że mamy elastyczne godziny pracy, że nie musimy odbijać się, wychodząc na 15-minut przerwy.

Aleksandra: Ja nie znałam jakieś dużej liczby stereotypów. Od liceum słyszałam pogłoskę, że informatycy to takie piwniczaki — zero umiejętności społecznych [śmiech]. Jak poszłam na studia, to zaczęłam zauważać, że może faktycznie, trochę ludzi tak ma, ale nawet z nimi, którzy gdzieś tam siedzą w piwnicy, przy dobrej okazji np. gdy jest hackathon lub rozmowa o grach, da się świetnie dogadać.

Mogę jeszcze wspomnieć o tym, że jak szłam na studia, to bardzo często słyszałam, że w tej branży kobiet jest mało i że ja jako kobieta będę miała trudniej. Wiem, że to się nadal czasami zdarza, ale ja nigdy takich problemów nie miałam. Kiedy miałam pierwsze rozmowy o pracę czy pierwsze dni w pracy, to bardzo się tego bałam. Niczego takiego nie doświadczyłam i to naprawdę było miłe zaskoczenie.

Karolina: Byłam w zespole, gdzie ja byłam jako QA i pracowałam z 9 developerami, samymi facetami. Nigdy nie dali mi poczuć, że jestem w jakiś sposób gorsza, bo jestem kobietą. Dogadywałam się z nimi super i nigdy nie było jakichś krzywych spojrzeń czy komentarzy.

Anna: Pamiętam, jak w okresie przebranżowienia, mój mąż, który generalnie mocno wspierał mnie w tym przedsięwzięciu, martwił się o to, jak ja, humanistka, odnajdę się wśród zafiksowanych na kodzie informatyków. Ja też trochę się tego obawiałam. Stereotyp informatyka, który nie potrafi rozmawiać o niczym innym niż komputery, absolutnie się nie potwierdził. Okazało się, że tu, gdzie jestem, częściej zdarza mi się rozmawiać o operze i książkach niż na uczelni.

Katarzyna Paszko, Frontend Developer w Spyrosoft

Katarzyna: Ja z kolei miałam takie wyobrażenie, że jak ktoś skończył informatykę i przychodzi do pracy, to już wszystko wie i po prostu pisze kod jak z automatu [śmiech]. Myślałam, że będę jedyną osobą, która będzie ciągle doczytywać, szukać i zastanawiać się nad problemami dłużej niż inni. Okazało się, że wszyscy programiści tak mają i nawet kiedy wydaje się, że programiści siedzą w chillroomach, to oni tak naprawdę wymyślają w tym czasie rozwiązania. Trzeba dużo czytać dokumentacji, sprawdzać tutoriale, rozmawiać z innymi i być po prostu dobrym w wyszukiwaniu informacji.

Do czego jeszcze dążycie? Jakie są wasze cele zawodowe?

Katarzyna: Gdy zaczynałam w IT, to myślałam, że poznam trochę frontendu, a potem pójdę w backend. Jednak im dłużej w tym siedzę, to widzę, że wolę tę stronę wizualną, gdzie jak coś napiszę, to od razu widzę, jak to wpływa na wygląd i UI [User Interface — wszystkie wizualne elementy strony lub aplikacji, które pozwalają użytkownikom komunikację z nimi] danego rozwiązania. Teraz chciałabym iść w stronę projektowania. W moim najnowszym projekcie odpowiadam właśnie za design i frontend. Uczę się też tego w wolnym czasie.

Aleksandra: Tak naprawdę przez te ostatnie 5 lat, kiedy jestem na rynku i pracuję, to bardzo dużo mojego czasu poświęcałam dla innych. Przez kilka lat działałam w Women in Technology, gdzie organizowałam spotkania i warsztaty. Chciałabym teraz nadrobić zaległości, które się pojawiły w międzyczasie i skupić się na własnym technicznym rozwoju, np. nauczeniu się innych technologii takich jak Flutter czy Kotlin Multiplatform.

Anna: Odkąd zaczęłam pracę w IT, stale dążę do podnoszenia kompetencji technicznych. Oprócz tego, mam też drugi cel. Chcę współtworzyć wartościowe społecznie produkty, które rozwiązują problemy i ułatwiają życie użytkowników.

Anna Włodarczyk, Software Engineer In Test wBlueRider.Software

Izabela: W tym momencie chciałabym pójść w stronę rozwoju umiejętności technicznych z zakresu bezpieczeństwa oraz Data Science / Machine Learning, bo tam mnie jeszcze nie było [śmiech]. Mam również nadzieję, że przybliży mnie to do ukończenia doktoratu.

Karolina: Obecnie we własnym zakresie uczę się programowania, bo chciałabym rozwijać się w kierunku automatyzacji. To robię po godzinach. W godzinach pracy bardziej rozwijam tę strefę, która mnie pierwotnie nie do końca interesowała, czyli managerską. To pomaga mi jako QA. W ostatnich projektach ustalam dużo procesów, dużo jest komunikacji z developerami czy managerami, z klientem, jak usprawnić proces testowania tak z lotu ptaka, nie tylko skupiając się na tym, co możemy przetestować, ale też jak to zrobić, żeby to zrobić dobrze.

Jakie macie rady dla osób, które chciałyby pracować w IT?

Anna: Często rozmawiam z osobami, które chciałyby zmienić swój dotychczasowy zawód i rozpocząć pracę w IT. Niestety, niewielu osobom się to udaje. Główną barierą jest jednak nie brak kompetencji technicznych, ale brak odwagi do dokonania zmian w swoim życiu. Stąd moja rada dla osób, które są w podobnej sytuacji jak ja dwa lata temu: warto się odważyć! Zdobycie kompetencji technicznych jest dużo łatwiejsze niż przełamanie swoich wewnętrznych oporów.

Karolina: Tutaj zgodzę się w 100% z Anią, że najważniejsza jest odwaga. Jeśli nigdy się tego nie robiło i nie ma się pojęcia, jak to wygląda, to przełamanie tych barier i spróbowanie, wyjście ze strefy komfortu, to jest ten pierwszy najtrudniejszy krok. Kiedy już się pracuje, to ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że są takie cechy albo sposoby postępowania, które są ważne. Bycie skrupulatnym i dokładnym jest superistotne. Tak samo jak dbałość o detal, ale też umiejętność priorytetyzacji zadań czy organizowania sobie pracy pod presją czasu.

Izabela: Powiem to samo, co mówię moim studentom, czyli: komunikacja, komunikacja, komunikacja. Bardzo wiele osób, które dopiero zaczynają pracę, boi się poprosić o pomoc, gdy pojawi się jakiś problem techniczny. Warto już pierwszego dnia zapytać o obowiązujące w firmie standardy i workflow, aby uniknąć nieporozumień i niepotrzebnego stresu.

Dodatkowo: kodować, kodować, kodować. Bo programowanie to sztuka wymagająca ćwiczeń, tak samo jak sport czy nauka gry na instrumencie. Polecam robienie kata programistycznych nie tylko dla początkujących, ale również dla zaawansowanych programistów.

Oprócz tego warto korzystać z dobrodziejstw Youtube i publikowanych nagrań z konferencji, chodzić na meetupy lub uczestniczyć w nich online. W sieci jest naprawdę dużo wartościowych materiałów, które są zupełnie za darmo. Polecam również śledzenie profili i zapoznanie się z książkami Martina Fowlera czy Uncle Boba, bo można od nich bardzo wiele się nauczyć.

Katarzyna: Po pierwsze, żeby się nie frustrowały, jeśli coś nie wychodzi, bo to jest normalne. Nad niektórymi rzeczami trzeba dłużej posiedzieć i po prostu pisać kod, także po pracy. Im więcej i częściej, tym lepiej. Ja tak robiłam na samym początku.

Aleksandra: Dziewczyny już tyle powiedziały! Dodam tylko dwie rzeczy. Ważne jest, żeby chodzić na spotkania, ale też zaangażować się w lokalne społeczności, bo zdobywa się wiele kontaktów z ludźmi z branży.

Świetnie jest znaleźć sobie mentora/rkę. Jak masz jakiś problem, to nie spędzasz wtedy pół dnia na szukaniu odpowiedzi na Stackoverflow [strona, na której programiści mogą zadawać pytania i odpowiadać na pytania innych]. Być może ktoś, kto ma więcej doświadczenia od ciebie będzie Ci w stanie pomóc dużo szybciej i wskazać inne rozwiązania, zmienić trochę twój tok myślenia.

Warto też te projekty, nad którymi pracujesz, wrzucać na Githuba [serwis do hostowania repozytoriów Git, czyli narzędzia do zarządzania historią kodu źródłowego] . Wiem, że bardzo wiele osób się wstydzi. Myślą, że przecież ten projekt jest taki słaby, ale prawda jest taka, że gdy teraz w firmie prowadzę rozmowy rekrutacyjne, to bardzo często patrzę właśnie na Githuba. Chcę zobaczyć jak wyglądają projekty, które ten człowiek robi, czy są tam jakieś wzorce projektowe, czy są tam jakieś architektury i jak podchodzi do pewnych zagadnień.

Dziękuję za świetną rozmowę.

Najnowsze artykuły

Najnowsze artykuły

The tech sector has a responsibility to support people during times of crisis; the war in Ukraine is no exception

Jedna składka członkowska w SoDA — duża oszczędność dla firmowego budżetu i korzyści dla całego zespołu

W SoDA korzysta każdy — wsparcie dla mniejszych, średnich i dużych software house’ów.